San Fransisco vol. 2

Jej, w końcu znalazłam chwilę by coś naskrobać 😀 (z laptopem na kolanach, jadąc autobusem do LA, hehe)

Tego dnia musieliśmy znowu wstać co świt i pojechać autobusem (Mega Bus, polecam :D) do San Fransisco. Z przystanku do Pier 39 udaliśmy się komunikacją miejską. UWAGA, kupując bilet w San Fransisco musisz mieć określoną sumę pieniędzy bo automat nie wydaje reszty 😛 czy jest to gdzieś napisane? oczywiście, że nie. Jakby było, to by się nie opłacało 😀 na taki “jednorazowym” bilecie możemy korzystać do woli przez kilka godzin (4-5 godzin, coś takiego).

Najpierw dotarliśmy tramwajem do budynku będącego przystanią promów (mnóstwo ludzi codziennie dojeżdża a raczej dopływa do San Fransisco do pracy właśnie w taki sposób) Co jest w środku? Oczywiście mnóstwo sklepów 😛

dsc_1138

dsc_1134

dsc_1135

dalibyście dolara? $$$

dsc_1139

a tak Amerykanie szykują się na Halloween, Tramp lub psikus!! 😀

dsc_1185

Potem piechotką przeszliśmy się do miejsca docelowego, czyli do Pier 39, Fisherman’s Wharf żeby podziwiać… jeszcze więcej sklepów 😀 Jeżeli ktoś chce tam trochę pobuszować (głównie pamiątki) to radzę tam iść w godzinach porannych bo inaczej zastaną nas dzikie tłumy, ogromne kolejki (na stolik w pizzeri trzeba czekać 40 min) a rano jest puściutko, wszyscy turyści są zbyt leniwi 😀

dsc_1184

tutaj tak dla porównania macie tutaj Fisherman’s Wharf raniutko:

dsc_1142

i już nie tak raniutko 😀 :

DSC_9884.jpg

No więc w końcu udało nam się dotrzeć do punktu głównego (moim zdaniem) Pier 39 czyli do fok i lwów morskich! Super widok, można spędzić mnóstwo czasu na wpatrywanie się w te zwierzaki i słuchanie ich foczych rozmów 😀

dsc_1157

dsc_1150

dsc_1153

dsc_1160

dsc_1164

dsc_1323

dsc_1143

Następnym punktem programu był słynne Golden Gate Bridge, który wcale nie jest złoty – ulubieniec samobójców.

dsc_1194

dsc_1191

dsc_1198

wiedzieliście, że ten “złoty most” jest miejscem numer jeden co do popełniania na nim samobójstw? Zastanawiam się tylko kiedy oni to robią xd bo ruch na moście jest jak w mrowisku, dosłownie. Może w nocy?

Poza jezdnią, na którą oczywiście piesi nie mają dostępu, jest tam tylko jeden chodnik mający mniej więcej 3 metry szerokości po którym idą ludzie w obu kierunkach a oprócz tego niektórzy śmigają na rowerze :O Więc cały czas trzeba być czujnym 😀

Na początku myślałam, że przez dużą liczbę skoków z mostu założyli ogrodzenie ale tylko jak most znalazł się nad wodą, siatki zniknęły 😛 Skakanie na jezdnie nie fajne ale do wody już można 😉  UWAGA! Jeśli idziesz na most pierwszy raz, to upewnij się, że twój towarzysz nie ma lęku wysokości bo jeśli ma, będziesz miał szczęście jak dotrzesz do połowy 😀 Ja na szczęście już wcześniej zaliczyłam całą długość Golden Gate więc nie było mi bardzo szkoda. 😀

dsc_1213

dsc_1225

dsc_1238

dsc_1250

dsc_1253

dsc_1252

hehe, trzymam most 😉

dsc_1246

Później przejechaliśmy się kawałek autobusem aby potem iść dłuuuugo pod górę do słynnej Lombard Street. Powiem szczerze, że czegoś takiego nigdy nie widziałam.

dsc_1308

dsc_1262

dsc_1272

dsc_1269

dsc_1261

Lombart street jest szaloną ulicą z bardzo ostrymi zakrętami i oczywiście dosyć sporym nachyleniem. Ruch jest oczywiście tylko w jedną stronę i to w 99% turyści po niej jeżdżą. (Chociaż na całej długości ulicy są normalne domy mieszkalne!) na początku zjazdu stoi mnóstwo turystów (na środku drogi) i pstryka mnóstwo zdjęć, mając gdzieś trąbiących kierowców 😛

dsc_1273

dsc_1279

dsc_1281

to samo zresztą dzieje się na dole. Bo bokach krętej jezdni są proste ale strome ścieżki dla pieszych, z których skorzystaliśmy i już po chwili patrzyliśmy na Lombart Street z dołu.

dsc_1286

dsc_1300

Alcatraz, gdzie nie spojrzysz to Alcatraz…

dsc_1301

A potem się okazało, że nasz obiad jest na górze i znowu musieliśmy się wspinać na górę…

A przez resztę naszego czasu kręciliśmy się po Market Street 🙂

dsc_1342

dsc_1347

dsc_1324

dsc_1325dsc_1331

dsc_1354

No cóż, następnym razem jak pojawimy się w San Fransisco to w przeddzień wylotu!

Następny post (oby) wkrótce!

Advertisements